O polskiej piłce nożnej, czasem angielskiej, rzadziej innej.
RSS
niedziela, 28 listopada 2010

Polonia Warszawa - Wisła Kraków, niedziela 14:45

To będzie drugi hit kolejki – z jednej strony gospodarze znajdujący się pod ogromną presją swojego właściciela, z drugiej wiślacy, którzy będą chcieli utrzymać zaskakująco wysokie, jak na przeciętny poziom który prezentują, drugie miejsce po XIV kolejce. Niewątpliwie dotychczasowy dorobek Białej Gwiazdy jest lepszy od jej gry, ale wcale nie będzie ona bez szans na punkty przy Konwiktorskiej, zwłaszcza że to raczej drużyna Janasa będzie musiała jako pierwsza zaatakować, a wiślacy w kontrach sobie bardzo dobrze radzą. Wynik jest jednak dla mnie sprawą otwartą.

Typ buków: słabe 1

Mój typ: 1 2 ze wskazaniem na gości

 

Ruch Chorzów - Jagiellonia Białystok, niedziela 17:00

Niebiescy to w moich oczach bardzo przeciętny zespół, ale na swoim boisku nieobliczalny (z tendencją na solidny) i o punkty liderowi wcale nie będzie łatwo. W tym roku wyjechały z Chorzowa na tarczy ekipy „Wielkiej Trójki”, z czołówki tylko Korona wygrała (przez dużą część meczu desperacko się broniąc). W poprzednim roku był bardzo efektowny mecz z gradem goli. Teraz jednak nie ma w Ruchu bohaterów tego spotkania – Niedzielana i Sobiecha – więc o wygraną będzie gospodarzom znacznie trudniej. Z drugiej strony białostocczanie nie zachwycają na wyjazdach – jak do tej pory tylko dwie szczęśliwe wygrane w Gdańsku i Zabrzu. Trudny do typowania mecz – praktycznie wszystko jest możliwe. Troszkę większe szansę daje chorzowianom.

Typ buków: 1 2

Mój typ: 1 X ze wskazaniem na remis

sobota, 27 listopada 2010

Arka Gdynia - Śląsk Wrocław, sobota 14:45

Goście są na fali, ale na Stadionie Narodowym Rugby nikt w tym sezonie jeszcze nie wygrał i tylko Widzewowi udało się strzelić gola. Z drugiej strony gospodarze będą chcieli się zrehabilitować za nieudane mecze wyjazdowe w których nie zdobyli żadnego punktu, gola, a stracili ich pięć. W Warszawie zagrali jednak na tyle przyzwoicie, że można to uznać za dobry dla nich prognostyk przed dzisiejszym meczem. Tym bardziej należy uznać gdynian za faworytów, iż Śląsk już raz był w tym sezonie nad morzem i gładko został ograny przez Lechię (kwestia długiej, ciężkiej podróży?). Teraz gładko na pewno nie będzie, choćby ze względu na zdekompletowaną obronę gości, ale myślę że twierdza Gdynia nie zostanie zdobyta przez wrocławian.

Typ buków: 1

Mój typ: 1X ze wskazaniem na gospodarzy

 

Zagłębie Lubin - Lechia Gdańsk, sobota 17:00

Niezależnie od wyniku tego pojedynku Bajor chyba wytrwa do końca rundy, choć jeśli chce popracować z Zagłębiem na wiosnę to wypadałoby mu dzisiaj wygrać - i wcale nie będzie bez szans. Lechia gra ostatnio słabiej, wydaje się zatem, że gospodarze jeśli będą odpowiednio zdeterminowani mogą tu skutecznie powalczyć o komplet punktów. Z drugiej strony, gdańszczanie celując w miejsca dające prawo do gry w europejskich pucharach też muszą bić się o trzy punkty. Powinno być ciekawie.

Typ buków: słabe 1

Mój typ: 1 2 ze wskazaniem na gospodarzy

 

Korona Kielce - Lech Poznań, sobota 18:15

To będzie jedno z dwóch najważniejszych spotkań w tej kolejce i liczę, że będzie stało na niezłym poziomie. Lech tydzień temu, mimo zwycięstwa, zaprezentował się słabo. Rzekomo było to wynikiem większych obciążeń treningowych jakie zaordynował swoim podopiecznym trener Bakero. Zakładam, że już teraz, parę dni przed meczem z Juventusem, szybkościowo lechici będą bez zarzutu. Umiejętności też nie powinno im braknąć, więc wbrew układowi w tabeli więcej szans dawałbym właśnie ekipie z Wielkopolski. Jednak na swoim boisku kielczanie potrafią z każdym powalczyć o wygraną, więc niczego przesądzać nie można. A będą w o tyle wygodniejszej sytuacji, że z racji strat punktowych Lecha to jemu będzie musiało bardziej zależeć na wyniku, a co za tym idzie, to oni powinni jako pierwsi się odsłonić i dać szansę Koronie do kontrataków. Dodatkowym argumentem za miejscowymi jest też fakt, że Kolejorz fatalnie spisuje się w tej rundzie w meczach wyjazdowych. Goście jeśli jednak chcą powalczyć o podium na koniec rozgrywek, to muszą postarać się o przełamanie już w Kielcach – nie mają już bowiem czasu na odrabianie dalszych strat punktowych.

Typ buków: słabe 2

Mój typ: 1 2 ze wskazaniem na gości

 

Widzew Łódź - Górnik Zabrze, sobota 19:15

Łodzianie pod wodzą Michniewicza spisali się całkiem nieźle w Gdańsku (mimo, że nie znalazło to odzwierciedlenia w wyniku), więc może ta poprawa znajdzie potwierdzenie w starciu z dość kiepskim na wyjazdach Górnikiem.

Typ buków: mocne 1

Mój typ: 1X ze wskazaniem na gospodarzy

piątek, 26 listopada 2010

 

Cracovia - GKS Bełchatów, piątek 17:45

Jeśli ktoś w Krakowie ma jeszcze marzenia, żeby powalczyć o utrzymanie w Ekstraklasie, to mecz z tak przeciętnie spisującym się w spotkaniach wyjazdowych Bełchatowem trzeba wygrać. Ja jednak w to nie wierzę. Zamieszanie ze Ślusarskim, Matusiakiem i Suartem pokazuje jak zła jest atmosfera w klubie. Być może Filipiak myśli już o przygotowywaniu drużyny do kolejnego sezonu w I lidze (czyli drugiej) i zaczyna czyścić skład usuwając z niego piłkarzy prawdopodobnie najdroższych do utrzymania. Oczywiście będzie im płacił, ale zesłanie ich do ME jest wyraźnym dla nich sygnałem, żeby szukali sobie w zimie nowego pracodawcy - Filipiak najchętniej rozwiązałby z nimi kontrakt. Biorąc pod uwagę fakt, że Matusiak był jednym z pożyteczniejszych graczy w ofensywie, a i Ślusarski z Suartem mieli przebłyski, to wygląda to na kapitulację Filipiaka. Trudno zatem spodziewać się seryjnie zdobywanych punktów w kolejnych spotkaniach, chyba że Szatałow okaże się cudotwórcą. Jak będzie z Bełchatowem? Choć Torfiorze mają bardzo słaby bilans spotkań wyjazdowych to chyba oni będą mieli większą szansę na jego poprawienie niż Cracovia na swoje przełamanie. Jednak niespodzianki bym nie wykluczył, bo jednak... to jest polska liga.

Typ buków: 2

Mój typ: 1 2 ze wskazaniem na gości

 

Polonia Bytom - Legia Warszawa, piątek 20:00

Wszyscy zapowiadają ten mecz jako starcie Urbana z jego byłym zespołem. Jest to jakiś tam smaczek, ale nie przykładałbym do tego większej wagi. Bardziej interesujące jest to, że w Bytomiu w ostatnich sezonach Polonia dobrze radziła sobie z Legią i jeśli jest to stały trend to powinni dziś uzyskać jakąś zdobycz punktową. Mając w pamięci słaby występ warszawian przeciwko Arce (wbrew mylącemu wynikowi) to jestem gotowy postawić pewniaka na bytomian, zwłaszcza że mogą być jeszcze podrażnieni po pechowej porażce w Poznaniu – to powinno działać na piłkarzy mobilizująco. Jeszcze odnośnie smaczków, to pewnie niektórzy zwrócą uwagę na grę Komorowskiego i (prawdopodobnie) Skaby, którzy grali w Polonii, a dziś będą musieli robić wszystko, żeby przeszkodzić jej w zdobyciu jakiejkolwiek bramki. Myślę, że się to nie uda, a już na pewno Skaba nie może być gwarantem czystego konta legionistów i wszyscy, którzy często oglądali występy bytomian w poprzednim sezonie dobrze o tym wiedzą.

Typ buków: 2

Mój typ: 1

niedziela, 21 listopada 2010

mecze piątkowe

mecze sobotnie

 

Wisła Kraków - Zagłębie Lubin, niedziela 14:45

Gospodarze są faworytami, ale ja bym pewniaka nie postawił na Wisłę - mimo wysokiej wygranej z Legią nie ufam jej dyspozycji. Bajor znów zagrożony – w razie wysokiej porażki pewnie wyleci ze stanowiska. Może jednak jego podopieczni znów go wybronią

Typ buków: mocne 1

Mój typ: 1X ze wskazaniem na gospodarzy (znam już pierwszą połowę i na razie się mniej więcej zgadza)

 

GKS Bełchatów - Polonia Warszawa, niedziela 17:15

Paru ludzi na boisku i poza nim będzie miało sobie coś do udowodnienia. Stadion będzie faworyzować drużynę Bartoszka, ale Polonia z pewnością nie będzie bez szans. To wbrew pozorom, przynajmniej fragmentami, powinien być ciekawy mecz.

Typ buków: 1 2 ze wskazaniem na gości

Mój typ: 1 2 ze wskazaniem na... chyba jednak gospodarzy

mecze piątkowe

mecze sobotnie

mecze niedzielne

 

Miałem trochę kłopotów zdrowotnych, więc ten wpis znowu ze sporym poślizgiem. W zasadzie to myślałem tę kolejkę pominąć, ale chciałbym konsekwentnie wytrwać z komentarzami do końca jesiennych rozgrywek, więc w powyższych linkach odrobiłem zaległości (większość opisów do meczów napisałem niedługo po ich zakończeniu czyli tydzień temu) – co zrobiłem tym chętniej, bo jak w tytule napisałem było ciekawie.

W Krakowie Legia poniosła największą porażkę od 30 lat i biorąc pod uwagę początek tego sezonu to ten wynik nie powinien zaskakiwać. Paradoksalnie jednak warszawianie nie rozegrali złego meczu, zresztą już w kilku poprzednich spotkaniach pokazali, że odzyskują/odzyskali równowagę. Wcale mnie zatem nie zdziwi jeśli się okaże to jednorazową wpadką. Z kolei Wisła mimo tej wygranej jeszcze dla mnie nie przekonująca – zbyt wiele przestojów, rwanych akcji, błędów w obronie. Wszystkiego jeszcze można się zatem spodziewać od krakusów przed końcem jesieni.

Jagiellonia nie wywiozła trzech punktów z Kielc, ale według mnie pokazywała dłuższymi fragmentami dojrzalszą piłkę, dlatego utrzymanie pozycji lidera wydaje się jak najbardziej sprawiedliwe. Z kolei Korona jeśli chce marzyć o włączeniu się do walki o mistrzostwo lub przynajmniej o miejsce na podium to musi dokonać poważnych wzmocnień w zimie, bo z tego składu Sasal już chyba nic więcej nie wyciśnie. Początek sezonu był jeszcze bardzo dobry, ale kontuzje, kartki zaczęły przerzedzać skład i to zaczęło odbijać się na grze kielczan. Co gorsza w słabszej formie jest Jovanović, który wraz z Vukovićem w kilku jesiennych meczach rządził w środku pola. Nie sądzę, żeby powrót Niedzielana coś zmienił. Nabytki potrzebne są od zaraz, w przeciwnym razie nawet piąte miejsce po zakończeniu rundy wiosennej może się okazać nieosiągalne.

Z tych trzech hitów mi najbardziej przypadł do gustu ten w Poznaniu, gdzie naprawdę było sporo płynnej, ładnej gry. W zasadzie tego się spodziewałem, bo Lechia jak wiadomo prezentuje się chyba najefektowniej w lidze (przynajmniej jeśli chodzi o atak pozycyjny), a Kolejorz musi wygrywać, a w europejskich pucharach i przeciwko Wiśle pokazał, że potrafi to robić. Musiało być zatem ciekawie. Gdańszczanom, o czym już pisałem w swoim komentarzu, brakowało ostatniego podania – ich przewaga przed przerwą nie podlegała dyskusji. Poznaniacy przypomnieli sobie w jakiej znajdują się sytuacji i zaczęli w drugiej połowie grać – trochę to przypomniało mecz z Polonią Warszawa, z tą różnicą, że o ile wtedy goście dwukrotnie trafili do siatki Lecha, o tyle Lechii nie udało się to ani razu. Podopieczni Bakero tak wtedy, jak i w XIII kolejce, po przerwie dwa razy strzelali bramki co przedtem dało im remis, a tu dość pewną wygraną. Dalej nie wierzę, żeby zespół ze stolicy Wielkopolski powalczył o obronę tytułu mistrzowskiego, ale zaczynam wierzyć, że może znaleźć się w pierwszej trójce. Z kolei Lechia, która zdobyła sobie moją dużą sympatię, pokazuje w tej rundzie, że brak jej doświadczenia, wyrachowania, czy odpowiedniej determinacji, aby regularnie przechylać mecze na swoją korzyść. Na pewno brakuje jej szczęścia, ale nie można przypisywać temu wszystkiego złego. Drużyna Kafarskiego musi pokazać w kolejnych meczach większe jaja, żeby liczyć się w walce o najwyższe miejsca w lidze.

Bełchatów coraz mniej przekonujący, choć kontrolując przez godzinę mecz w Lubinie pokazał, że nie jest papierowym tygrysem jak niektórzy chcą to ogłaszać po nieco gorszym ostatnio okresie. Na pewno podopieczni Bartoszka są w stanie każdemu odebrać punkty w lidze. Zagłębiacy uratowali jeszcze stołek Bajorowi, ale jego posada ciągle wisi na włosku. Ciekawe czy zdoła dotrwać do końca rundy.

Polonia z Warszawy dalej dość przeciętnie, ale grunt, że zwycięsko więc Wojciechowski nie będzie miał powodów by wstrzymywać wypłaty. Jeśli szef JW. Construction dalej marzy o pierwszym miejscu to musi znowu w przerwie zimowej dokonać kilku znaczących zakupów. Zaczęło się mówić o Wołąkiewiczu – to dobry pomysł, ale przy Konwiktorskiej powinni pomyśleć przede wszystkim o wzmocnieniu drugiej linii, bo tylko to zapewni lepszą jakość kulejącego ataku pozycyjnego. Ruch na tle ekipy Janasa zaprezentował się nie najgorzej, z tym zastrzeżeniem, że ta „nienajgorszość” sprowadzała się głównie do skutecznego przeszkadzania.

O Górniku nie ma co pisać – we Wrocławiu był tylko teoretycznie, a praktycznie... nie dojechał. Śląsk ponoć wreszcie nadający się do oglądania. Będę to musiał przy jakiejś okazji sprawdzić.

Polonia Urbana jakościowo nie lepsza jak za Szatałowa, ale przynajmniej znacznie częściej zdobywająca punkty, więc jest jakiś postęp. Arka dalej na wyjazdach spisująca się słabo. W przyszłym roku przyjdzie jej grać na swoim boisku na naturalnej murawie, więc o punkty może mieć nawet trudniej na swoim stadionie.

W Łodzi stracono cierpliwość do Kretka i teraz Michniewicz będzie próbował spełnić marzenia Cacka o walce o znacznie wyższe cele niż utrzymanie się w lidze. Patrząc na potencjał kadrowy Widzewa bynajmniej nie będzie to proste. Cracovia wreszcie z punktem – początek lepszej passy? Niekoniecznie – mecz w Łodzi powinien być wygrany, bo niewykorzystany rzut karny i gra w przewadze jednego piłkarza nie może dawać Pasom satysfakcji ze zdobytego jednego punktu.

 

Piłkarz kolejki: Paweł Brożek (Wisła)

Gol kolejki: Vuković dla Korony na 1:1 w meczu z Jagiellonią (video)

Wydarzenie kolejki: najwyższa porażka Legii od ponad 31 lat

Zagłębie Lubin - GKS Bełchatów 1:1 skrót meczu

Zespół gości przez około godzinę był lepszy od lubinian co udokumentował strzelonym golem, ale potem... ktoś wyłączył mu prąd. Drużyna Bełchatowa stanęła. Szturmowanie bramki Sapeli przyniosło wyrównanie, ale śmiało mogło dojść do strzelenia drugiego gola. Na to jednak zabrakło Miedziowym szczęścia, czasu i... rzetelniejszego sędziego, który nie gwizdnął rzutu karnego po faulu na Plizdze.

Na Traore wieszają psy, ale asystę zaliczył, kilka razy dobrze podał – nie jest z nim tak tragicznie, choć na pewno nie tak dobrze jak rok temu. Plizga sprawował się raczej dobrze, podobnie jak Pawłowski. Błąd był niewidoczny, a Hanzel, który go zmienił, tylko trochę lepszy. Dąbrowski z Bartczakiem nie pokazali niczego nadzwyczajnego, aczkolwiek ten drugi miał przebłyski czego efektem był zdobyty gol. Obrona chimeryczna. Stosunkowo najlepszy Horvath, ale nie porywająco. W bramce Isailović – tym razem można mieć zastrzeżenia do puszczonego gola – niby był tam jakiś minimalny rykoszet, ale jednak było to do wyciągnięcia.

W Bełchatowie solidnie prezentowała się druga linia, a ściślej grający na skrzydłach – Wróbel z Małkowskim. Nawet to, że w końcówce przygaśli nie dyskredytuje ich gry. W środku Cetnarski – nie najgorzej, choć to jeszcze nie jest ten poziom jaki się od niego oczekuje. Gol trochę nierówny, ale ze wskazaniem na dobry. Natomiast Baran to dla mnie najsłabszy punkt tej formacji i to nie tylko w tym meczu – on poza destrukcją do niczego innego się nie nadaje. Obrona spisywała się dość dobrze (może za wyjątkiem Drzymonta), ale w końcówce zaczęła się gubić. Parę razy musiał ją ratować Sapela.

 

Korona Kielce - Jagiellonia Białystok 1:1 skrót meczu

Ten mecz zdecydowanie najmniej mi się podobał spośród trójki szlagierów. Nie podzielam więc zachwytów Wieszczyckiego z C+ nad walką piłkarzy, bo w tej walce za mało było grania piłką, a przecież o to najbardziej chodzi w futbolu. Mnóstwo niedokładności, chaosu, nawet tempo przez całe 90 minut nie było tak szybkie jak się to podaje w relacjach. O ile jeszcze w pierwszej połowie było trochę niezłej piłki, o tyle w drugiej dominował chaos i typowe ligowe niechlujstwo. Najwięcej przebłysków dobrej gry, czyli ładnych wymian piłek między zawodnikami, zawiązywania akcji miała Jagiellonia – to ona prezentowała wyższą kulturę i tym samym w większym stopniu zasłużyła na wygraną. Probierz jednak nie zdecydował się na frontalny atak i zadowolony wynikiem 1:0 próbował dociągnąć go do końca. Po wyrównaniu przez Vukovića białostocczanom już zabrakło sił, żeby podjąć skuteczną walkę o zwycięstwo – bliżej byli go kielczanie. I ta końcówka dostarczyła po przerwie najwięcej emocji, a jej ozdobą była bramka Vukovića.

U gospodarzy nie zagrał jeszcze Niedzielan co wydatnie wpłynęło na ich słabszą ofensywę. Rolę napastnika pełnił Andradina i wywiązywał się z tego dość dobrze, przynajmniej na tyle na ile jego kiepska motoryka pozwala. Być może trochę za bardzo pudłował przy strzałach, ale sam fakt, że do nich dochodził, plus trochę dobrych podań, wystawia mu przyzwoite świadectwo po tym spotkaniu. Na prawym skrzydle ze zmiennym szczęściem walczył Sobolewski – być może grał trochę lepiej niż ostatnio, ale mimo wszystko nie tak dobrze, żeby mu laurkę wystawiać. Po drugiej stronie biegał słaby Kaczmarek – Sasal zdjął go już w przerwie. W środku chyba najsłabszy mecz od przyjazdu do Polski zaliczył Jovanović. Lepiej, choć jednak trochę nierówno radził sobie Vuković. Jednak choćby za strzelonego gola zasługuje na wyróżnienie. To co zrobił w 85 minucie było niemal wirtuozerskie – przyjął piłkę w powietrzu prawą nogą i nie pozwalając jej opaść na ziemię uderzył od razu lewą. Sandomierski nawet nie drgnął, gdy piłka wpadła mu pod poprzeczkę. To krzepiące, że w naszej lidze czasem padają gole takiej urody. Wracając do wyliczanki z zawodnikami Korony to nie bardzo można zachwalać obronę. Stano był jako tako solidny, aczkolwiek zdarzały mu się błędy. Nie miałbym też większych pretensji do Markiewicza, ale Hernani miał parę niepewnych zachowań. Mijailović też widać, że jeszcze niezbyt sprawny po odniesionej kontuzji, choć miał kilka dobrych zagrań, więc nie był to zły mecz w jego wykonaniu. W bramce Małkowski nie popełnił znaczących błędów. Z rezerwowych dość niezłą zmianę dał nielubiany przeze mnie Kuzera (bardzo drewniany piłkarz), ale Tataj już nic korzystnego nie pokazał.

W Jagiellonii oceny będą trochę lepsze. Frankowski rozegrał nie najgorsze zawody, aczkolwiek bardziej wynikało to ze wspomagania drugiej linii, niż ze stwarzania zagrożenia pod bramką Małkowskiego. Aktywny był Kupisz – chyba posadzenie go na ławce przeciwko Legii zadziałało na niego mobilizująco. Na drugim skrzydle biegał Grosicki, ale zbyt często zanikał w tym meczu, żeby uznać jego występ za dobry, mimo wpisania się na listę strzelców. W środku początkowo dość widoczny był Burkhardt, ale z czasem coraz bardziej gasł. Tradycyjnie solidny był Hermes. Za pauzującego Grzyba w wyjściowej jedenastce znalazł się Kašćelan, ale jak się można było spodziewać to taki typowy walczak, który samą grą piłką nie zachwyca. Na boku obrony po lewej nieźle sobie radził Lato, a po prawej już nieco gorzej Kijanskas. Wydaje mi się, że jednak obydwaj zbyt rzadko angażowali się w akcje ofensywne, ale być może wynikało to z założeń taktycznych (choć Litwin nigdy się w nie przesadnie nie angażuje). Na pozycjach stoperów zagrali Cionek ze Skerlą. Ten pierwszy miał parę niezbyt pewnych zachowań, choć generalnie w starciach z Andradiną radził sobie dość nieźle. Natomiast ten drugi był w zasadzie bezbłędny, stąd nie przypadkiem to jego wybrano w C+ graczem meczu. W bramce bez większych zarzutów bronił Sandomierski. Z rezerwowych najdłużej, bo 20 minut zagrał Makuszewski, ale za dużo się nie wyróżnił w tym czasie.

O jednej rzecz trzeba wspomnieć – dość kiepski dzień miał sędzia Lyczmański, który w kilku stykowych sytuacjach gwizdał po gospodarsku. W jednym konkretnym przypadku zignorował ewidentny faul w polu karnym na Frankowskim (głupie złapanie go ręką przez Hernaniego) – powinien wskazać na „wapno” i prawdopodobnie byłoby 2:0 dla gości. Wątpię, żeby Korona zdołała tę stratę odrobić, więc można powiedzieć, że arbiter wypaczył wynik meczu.

Polonia Bytom - Arka Gdynia 2:0 skrót meczu

Skoro rywale gdynian mają kłopot strzelaniem im goli, więc ci postanowili ich w tym wspomóc. Najpierw Płotka nastrzelił Ujka dzięki czemu ten wyszedł sam na sam, a potem Bruma bezpośrednio głową wrzucił piłkę za kołnierz Witkowskiego. Potem trochę chaotycznej gry ze strony jednych i drugich, przy czym trochę żywiej było po przerwie... i na tym można zakończyć. Szczęśliwie nie oglądałem tego "widowiska" w całości, ani nawet w większości (poniższe oceny są zatem w sporej mierze oparte o komentarze innych osób).

Nie łatwo w tak kiepskim meczu kogoś chwalić, ale niech będzie, że Kobylik zagrał dość nieźle. Środkowi obrońcy – Hanka i Żytko nie dali argumentów do skarg. Solidniej niż ostatnio zagrał Hricko. Na lewym boku Urban spróbował Telichowskiego, ale ten okazał się wcale nie lepszy od Mysony... W drugiej linii jakieś rzadkie przebłyski miał Jarecki. Poprawnie zaprezentował się Ujek. Poza tym Barčík poniżej oczekiwań. Sawala jak zwykle ostatnio słabo. Podobnie zły występ zaliczył Radzewicz, który poza jednym rajdem w końcówce nie pokazał w tym meczu niczego dobrego. Tradycyjnie w tej rundzie najsolidniejszym punktem drużyny okazał się Gąsiński.

Paradoksalnie mimo samobója najlepszym piłkarzem Arki był Bruma – jego aktywność zapewne częściowo wynikała z chęci zmazania swojej winy, a z części po prostu z profesjonalizmu – Holender przeważnie gra bardzo ambitnie. O reszcie ciężko napisać coś w superlatywach. Do stoperów – Szmatiuka i Rožića można mieć mało pretensji, ale w dużej mierze wynikało to z tego, że poloniści rzadko ich zatrudniali. Dość aktywny był Zawistowski. Nieźle czyścił w pole w środku Budziński. Być może gdyby nie fatalna skuteczność dałoby się wyróżnić Mawaye. Przeciętnie spisał się Witkowski. Mocno rozczarowali Płotka, Labukas, Božok.

 

Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze 4:0 skrót meczu

Takiej gry wrocławian się nie spodziewałem, stąd sobie mecz odpuściłem. Z drugiej strony Górnik... tak jakby nie dojechał do Wrocławia. To co zabrzanie wyprawiali w obronie wołało o pomstę do nieba (w skrótach było to aż nazbyt widać). Trudno jest sensownie wytłumaczyć ich postawę, bo przecież parę razy udowadniali, że potrafią grać solidnie w defensywie. Gdyby nie prowadzone śledztwo ws. korupcji to podejrzewałbym tu jakieś pozaboiskowe machloje, ale w bieżącej sytuacji wydaje się to nieprawdopodobne. Gra przeciwko Nawałce? To też jest niewiarygodny scenariusz, bo przynajmniej do tej pory nie dochodziły żadne wieści o poważnym konflikcie na linii trener-piłkarze (może nie licząc rzekomo niezdrowych relacji między Nawałką a Stachowiakiem, przez co ten drugi ma siedzieć na rezerwie). Przedmeczowa libacja? Nie mamy lat 80-ych czy 90-ych, żeby takie numery robić. Tej postawy Górnika po prostu nie da się racjonalnie wytłumaczyć.

Zawodnicy Lenczyka wykorzystali niedyspozycję rywala i zaprezentowali się prawie w całości co najmniej dobrze. Z przeczytanych opinii trzeba wywnioskować, że do nikogo z pierwszej jedenastki nie można mieć znaczących pretensji. W ofensywie najbardziej wyróżnili się napastnicy – Sotirović, Gikiewicz, rozdający piłki – Mila i szarpiący na skrzydle – Sobota. O dziwo również Celeban miał swój dzień – nie często się zdarza, żeby stoper w jednym meczu ustrzelił dwa gole. Do tego dobrze czyszczący środek pola Kaźmierczak ze Sztylką. Żeby nikogo nie pominąć to można rzucić pozostałymi nazwiskami: w obronie prawie bezbłędni – Socha, Fojut, Spahić i między słupkami – Kelemen. Pytanie jakie się nasuwa: czy znajdzie się jeszcze jakaś drużyna, która pozwoli im tak pograć jak Górnik w sobotę?

Tak jak w Śląsku wymieniłem całą jedenastkę tak u zabrzan można w zasadzie wszystkich w wyróżnieniach pominąć. Ich występ był zwykłą katastrofą. A Jop zagrał nie tylko najgorzej od przyjścia do Górnika, ale może nawet od powrotu z Rosji. Przy kilku innych jego kolegach zapewne też można byłoby wpisać: „najgorszy występ”.

 

Lech Poznań - Lechia Gdańsk 2:0 skrót meczu

Z tych trzech szlagierów jakie odbyły się w tej kolejce ten był moim zdaniem najładniejszy. Było w nim najwięcej dobrej gry z klepki – czyli czegoś co cechuje naprawdę porządny współczesny futbol. Gdańszczanie mieli przez długi czas przewagę, ale nie potrafili ostatnim podaniem wypracować sobie pozycji strzeleckich. Wszystko więc ładnie wyglądało do 20-25 metra przed bramką Kotorowskiego, a potem rozbijało się na obrońcach Lecha. Gospodarze ruszyli do bardziej energicznych ataków po przerwie i dość szybko cieszyli się zdobycia dwóch goli. Później kontrolowali mecz, a goście dość nieudolnie próbowali się odrabiać straty. Bliżej było jednak trzeciej bramki dla Lecha niż kontaktowej dla Lechii.

Wreszcie solidny występ w lidze zaliczył Rudniew. Niektórzy już go chwalili po spotkaniu z Polonią – ja, jak już pisałem, nie zachwyciłem się wtedy jego grą. Tu też przez pewien czas pudłował i słabo sobie radził z defensywą gości, ale w końcu się przełamał i poza samym golem miał parę niezłych zagrań – trzeba ten występ zapisać mu na plus. Dość przyzwoicie od pewnego momentu zaczął grać Štilić. Rozumiem jednak krytykę jego poczynań, bo Bośniakowi nie brakuje pewnych ułomności w grze. Faktycznie, spóźnia się z podaniami, przez co część z nich jest spalona, a po drugie mimo ogólnie zachwalanej techniki często te podania są po prostu niedokładne. Jednakże trzeba docenić, że środkowy pomocnik Lecha szuka gry, jest aktywny, a każde z jego prostopadłych podań jest potencjalnie bardzo niebezpieczne – ten zawodnik szuka trudnych zagrań otwierających drogę do bramki, stąd trzeba podchodzić z pewną wyrozumiałością do procentu ich dokładności. Jeśli zatem na cztery prostopadłe podania trzy mu nie wyjdą to i tak z jednej będzie „setka”, dlatego ja go sobie cenię. Znowu dobry występ zaliczył Peszko i o dziwo na drugim skrzydle Wilk. Słabszy był za to w środku Możdżeń, stąd został szybko zmieniony. Co najmniej poprawnie spisał się Injac. Obrona była prawie solidna, choć to „prawie” to kilka niepewnych zachowań Bosackiego, który tak jakby ostatnio był w trochę gorszej dyspozycji. Za to do Arboledy, Henriqueza, czy nawet Kikuta nie można mieć zastrzeżeń. Z rezerwowych dobrą zmianę dał Kriwiec. Bakero dał pograć też Tshibambie, ale to chyba nie był dobry pomysł, bo zawodnik z Kongo jest już traktowany gwizdami przez poznańskich kibiców i chyba trudno mu będzie przełamać się na Bułgarskiej. Może lepiej dawać mu pograć na wyjazdach – bo jednak tam gwizdy powinny być mniej deprymujące. Kongijczyk spartolił jedną „setkę”, więc jego reputacja w oczach fanów Kolejorza bynajmniej się nie poprawiła.

W Lechii do ataku Kafarski wysłał Buvala – to było kiepskie posunięcie, bo już w poprzednich meczach, po świetnym początku w lidze, Francuz wykazywał spadek formy – tutaj też dało się to zauważyć. Traore solidny, ale był trochę za rzadko pod grą, żeby mógł wypracować bramkową akcję dla swojego zespołu. Aktywny był Buzała, ale ewidentnie brakowało mu dokładności – rozczarował. Po raz pierwszy od powrotu do Lechii w pierwszym składzie pokazał się Zieńczuk. Był widoczny, ale jednak za mało produktywny. Na środku rządził Surma i właściwie grał bez większych zarzutów. Nowak początkowo mało widoczny, potem jednak parę razy brał ciężar gry na siebie, czyli zagrał na przyzwoitym poziomie. Obrona była bardzo niepewna. Choć ze strony komentatorów padły cierpkie slowa pod adresem Wołąkiewicza, to akurat do niego bardzo bym się nie przyczepiał. Gorsze konsekwencje dla gdańszczan miała postawa stoperów – Bąka i Kožansa. Chyba jeszcze bardziej raziła mnie gra Deleu – o ile w ataku czasem jest coś z niego pożytku, o tyle w defensywie jest po prostu źle. Małkowski, podobnie jak jego vis-a-vis Kotorowski, spisywał się poprawnie. Przy pierwszej bramce nie miał szans, a przy drugiej raczej też nie.

 

Polonia Warszawa - Ruch Chorzów 3:1 skrót meczu

Ekipa Janasa w końcu wygrała, ale nie zaprezentowała się przekonująco. Przed przerwą była zwyczajnie słaba, a potem choć było lepiej to nie wiadomo czy na pewno mecz skończyłby się dla niej happy endem, gdyby trochę gospodarsko gwiżdżący arbiter Pskit nie wyciągnął pochopnie czerwonego kartonika dla Grodzickiego. Zresztą wystarczy powiedzieć, że Czarne Koszule grając z przewagą jednego piłkarza dały się zepchnąć do niemal rozpaczliwej obrony. Ruch może nie zaprezentował ponadprzeciętnego futbolu, tyle że nikt od nich fajerwerków nie oczekiwał, a pressing wystarczył żeby długimi momentami zneutralizować ataki Polonii. Ich defensywa jednak spisywała się poniżej poziomu jaki ostatnio prezentowała – zbyt dużo nieporadności.

Mecz oglądałem w niedużym fragmencie (i cieszę się, że nie w większym), więc muszę oprzeć się na różnych komentarzach/relacjach. Wśród gospodarzy niezłe zawody rozegrał Trałka. Znowu udział przy każdym golu miał Sobiech (poza dwoma trafieniami jedna asysta). Trochę lepsze wrażenie zrobił Smolarek. Poprawnie zagrał Gołębiewski. Wyróżnił się też ostatnio słabszy Brzyski. Nie było narzekań na Tosika. Jak zwykle przynajmniej poprawnie miał się prezentować Mayoral. Zawiódł Bruno, trochę poniżej oczekiwań też Mierzejewski. Nie budzi zaufania Gliwa. Pietrasiak też wypadł kiepsko.

W Ruchu słabi Pulkowski (w 2 poł.), Grodzicki, Stawarczyk, Zając i raczej też Jankowski, Straka, Derbich - jeśli ci piłkarze mieli jakieś lepsze momenty to głównie w destrukcji. Absencja Janoszki i Sadloka była w drużynie Niebieskich odczuwalna. Malinowski niby niezły (w obronie), ale w końcówce stracił siły i zniknął z gry. Komac i Piech wprowadzeni tylko na parę minut, ale i tak wywołali sporo zamieszania. Nykiel w obronie był w najlepszym razie przeciętny. Świerblewski też nic korzystnego nie wniósł.

Wisła Kraków – Legia Warszawa 4:0 skrót meczu

Mecz w zasadzie zaspokoił oczekiwania – żywe tempo, sporo sytuacji, kilka bramek, tylko trochę za szybko doszło do rozstrzygnięcia. Po trzeciej bramce z gości uleciało powietrze, choć jeszcze potrafili sobie stworzyć sytuacje, ale ewidentnie brakło im determinacji, żeby przynajmniej zmniejszyć wysokość porażki. Legia wbrew wynikowi wcale nie była piłkarsko gorszym zespołem od krakowian, ale ten mecz potwierdził, że najważniejsze jest to co wpadnie do „sieci”, a nie wrażenia estetyczne, prezentowany styl. Szczęście było po stronie gospodarzy, ale spokojnie po tym spotkaniu można powiedzieć, że ani Wisła taka mocna, ani Legia taka słaba jak wynik by na to wskazywał. Gdyby mająca przewagę w pierwszej połowie drużyna gości potrafiła wykorzystać stworzone "setki" i sędzia puściłby dośrodkowanie po którym jeden z legionistów (bodajże Kucharczyk) dostał piłkę pięć metrów przed bramką Pawełka to wynik tego meczu... mógłby być odwrotny.

U zwycięzców najlepszy był Brożek, który od dłuższego czasu prezentuje dobrą formę, ale rzadko do tej pory druga linia Wisły grała na takim poziomie, żeby miał on szansę odpowiednio się wykazać. W piątek pomocnicy też mieli słabsze momenty. Małecki w pierwszej połowie grał kiepsko, ale po przerwie jego udział przy dwóch golach w pełni go zrehabilitował. Jirsak, co typowe u niego, przeciętnie sobie radził pod ostrym kryciem, ale jego asysta przy pierwszej bramce to była klasa światowa. Garguła też był nierówny. Stosunkowo najsolidniej w ofensywie w tej formacji zaprezentował się Kirm, choć jego pad, który dał krakowskiej drużynie rzut karny budzi pewien niesmak. W destrukcji nieźle zaprezentował się Sobolewski, choć z zachwytami pod jego adresem chyba troszkę w mediach przesadzono. W drugiej połowie co najmniej poprawnie wspomagał go w tym Wilk. Natomiast wśród obrońców po prawej stronie trochę zaskoczył Čikoš, bo o ile w poprzednich spotkaniach bywał często żałosny, o tyle przeciwko Legii w drugiej połowie miał kilka bardzo dobrych rajdów – to był jego najlepszy występ w barwach krakowskiej drużyny (ale w defensywie przytrafiło mu się kilka gorszych zachowań, więc nie piałbym z zachwytu nad jego grą jak to się tu i tam spotyka). Nie da się tego powiedzieć o Paljiću, który za rzadko angażował się w atak. Wśród stoperów Chavez znów zagrał bardzo solidnie – to będzie w tym sezonie najważniejszy defensor w tym zespole. Bunoza oczywiście miał parę błędów, ale szczęśliwie dla Wisły bez konsekwencji. Pawełkowi w drugiej połowie zdarzyły się ze dwa, trzy niepewne zachowania, ale generalnie zaprezentował się bardzo przyzwoicie – miał kilka porządnych interwencji.

W Legii przez pierwszą godzinę, wbrew pozorom, nie brakowało mocnych punktów, później jednak wyraźnie kilku piłkarzy zgasło. Słabiej niż ostatnio zagrał Kucharczyk. Za to co ciekawe wyraźnie lepszy okazał się jego zmiennik Mezenga – Brazylijczyk zaliczył najlepsze pół godziny gry w barwach Legii. Widać, że wypożyczony z Flamengo napastnik jest silny fizycznie, a co za tym idzie - dobrze sobie radzi z dośrodkowaniami, nie daje się łatwo przestawić obrońcom. Może zatem jeszcze ten transfer wypali? Kiepski występ na lewym skrzydle zaliczył Szałachowski. Natomiast Radović był zupełnie niezły. Po prawej aktywny był Manu - zawodnik niezbyt lubiany przez kibiców/obserwatorów za nieco bezmyślne bieganie. Faktycznie ma tendencję do pochylania głowy i bezproduktywnego ganiania z piłką, ale jestem zdania, że lepszy taki „wiatrak” szukający gry niż zalękniony zawodnik, który piłki unika, dlatego ja mam o nim umiarkowanie pozytywne zdanie. Z jego występów może będzie dla Legii trochę pożytku, choć w Krakowie faktycznie było trochę zbyt mało. Po przerwie na środku zagrał Iwański, ale wydaje się mniej użyteczny od Radovića. Z kolei inny rezerwowy – Rybus – powinien raczej szukać formy w ME. Wśród defensywnych pomocników początkowo dobrze się prezentował Vrdoljak, potem jednak zgasł. Zdecydowanie lepszy był od niego Borysiuk, który rozegrał naprawdę dobre zawody (był jednym z najlepszych piłkarzy Legii) i widać, że robi postępy. Kiełbowicz oczywiście siał popłoch swoimi wrzutkami. Jędrzejczyk – nieco poniżej oczekiwań. Dość poprawnie (choć bynajmniej nie idealnie) na stoperze zagrał Komorowski. Rzecz jasna Astiz był nie gorszy. Do stojącego w bramce Machnovskiego nie jestem przekonany, choć w tym spotkaniu akurat rażących błędów nie zrobił (być może przy czwartej bramce mógł piłkę wybić w bok, a nie przed siebie).

Podsumowując to był dobry mecz jak na polskie warunki, ale poszczególni piłkarze mogliby się troszkę lepiej zaprezentować, stąd mam odrobinkę niedosytu po tym spotkaniu (pomijając fakt, ze jak wspomniałem wyżej spotkanie zbyt szybko się rozstrzygnęło).

 

Widzew – Cracovia 2:2 skrót meczu

Ten mecz sobie pominąłem, więc krótko o nim... W pierwszej połowie poza golem Ślusarskiego nic się nie działo. Po przerwie ruszył do ataku Widzew, tyle że czerwona kartka Ukaha w sporej mierze zniweczyła wysiłek łodzian i pozwoliła pod koniec meczu wyrównać Pasom. Ci ostatni mieli niewykorzystany rzut karny i mogą być równie niezadowoleni z tego wyniku co gospodarze.

Większość zawodników gospodarza zagrała kiepsko bądź w najlepszym razie przeciętnie. Pochwały padały pod adresem Budki (za udział przy obydwu bramkach, bo poza tym nie miał znaczących przebłysków), czasem Ostrowskiego. Ben Radhia wywoływał dość ambiwalentne odczucia (aktywny, waleczny, ale sporo strat). Ponoć Pinheiro zagrał dość poprawnie. Dudu przeciętnie. Na reszcie najczęściej wieszano psy: Radowicz, Kaniecki, Broź, Šernas, Robak, Grzelczak, Lisowski... Ogólnie źle jest z Widzewem – czy wynika to z rzekomych zaległości płacowych sięgających ponoć jeszcze poprzedniego sezonu?

W Cracovii posypały się gromy na Matusiaka za niewykorzystany rzut karny, ale i tak ponoć zagrał przyzwoite zawody. Kilka dobrych momentów miał Ślusarski. Próbował ciągnąć grę Ntibazonkiza. Pozytywne wrażenie zrobił Klich – wszedł z ławki. Bluzgi były pod adresem Sasina, Janusa (jeden z gorszych na boisku), Szeligi, i w mniejszym stopniu, ale jednak też Łuczaka (raczej nieudany eksperyment Szatałowa). Stoperzy – Polczak z Kosanovićem – zebrali różne opinie, ale generalnie jak na swoje możliwości zagrali nie najgorzej. Podobnie zróżnicowane oceny były przy Radomskim. Cabaj miał kilka dobrych interwencji, ale przynajmniej przy jednym straconym golu mógł się lepiej zachować.

sobota, 20 listopada 2010

Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów, sobota 14:45

Ostatnio Lenczyk ze swoim zespołem zaskoczył ofensywną grą, może zatem pójdzie za ciosem i wygra ten mecz. Okazja jest duża, bo Niebiescy delikatnie mówiąc nie zachwycają w meczach wyjazdowych.

Typ buków: mocne 1

Mój typ: 1

 

Lechia Gdańsk - Widzew Łódź, sobota 16:00

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że faworyt jest oczywisty, ale... łodzianie przyjadą z nowym trenerem, szczególnie dobrze znanym na Wybrzeżu Michniewiczu. Czy zadziała efekt nowej miotły? Trudno powiedzieć. Lechia gra ostatnio ze zmiennym powodzeniem, lecz porażek było więcej wygranych, więc wypadałoby się jej odkuć na Widzewie. To jednak wcale nie musi być prosty mecz dla gdańszczan

Typ buków: mocne 1

Mój typ: 1X ze wskazaniem na gospodarzy

 

Lech Poznań - Polonia Bytom, sobota 17:00

Każdy inny wynik niż wygrana poznaniaków będzie sensacją. Tylko, że gra pod silną presją nie jest, jak wiadomo, dla polskich zespołów łatwa, więc przy dobrym dniu bytomian jakiś cień szansy na remis dla gości jest. Wątpię jednak, żeby im się udało.

Typ buków: mocne 1

Mój typ: 1

 

Jagiellonia Białystok – Cracovia, sobota 19:15

Pasy w końcu po dłuższej przerwie ze zdobytym punktem – czy to będzie początek lepszej passy? Nie chce się wierzyć, żeby mogli wywieźć jakąś zdobycz punktową ze stadionu lidera. Podopieczni Probierza chcąc realnie myśleć o mistrzostwie muszą umieć przebijać się przez mur postawiony przez tak słabe zespoły jak Cracovia (Szatałow z pewnością zagra z głęboką defensywą). Każdy inny wynik niż wygrana Jagiellonii będzie sensacją.

Typ buków: mocne 1

Mój typ: 1

piątek, 19 listopada 2010

Górnik Zabrze - Korona Kielce, piątek 20:00

Zabrzanie będą chcieli się zrehabilitować po słabym występie tydzień temu. Na papierze Korona jest lepsza, ale Górnik na swoim boisku dla każdego jest niebezpieczny. Wynik jest sprawą otwartą, wygra zespół, który będzie miał więcej szczęścia. Ciekawe czy Niedzielan znów pogrąży swój dawny klub tak jak to zrobił w Chorzowie. Wydaje mi się, że jednak to podopieczni Nawałki będą bliżej zwycięstwa.

Typ buków: słabe 2

Mój typ: 1 2 ze wskazaniem na gospodarzy

 

Legia Warszawa - Arka Gdynia, piątek 20:00

Goście ciągle z najsolidniejszą obroną w lidze, a Legia... jeszcze nie przekonująca. Z takim atakiem jak w Krakowie ciężko będzie przebić się przez defensywę gdynian. Jeśli wygra to będzie to wymęczone zwycięstwo, chyba że szybko strzeli bramkę, a Arka się otworzy umożliwiając jej kontrataki. Myślę, że jednak scenariusz będzie szczęśliwszy dla przyjezdnych.

Typ buków: mocne 1

Mój typ: 1X ze wskazaniem na remis

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8